Wyśmiała otyłą kobietę, która przymierzała suknię ślubną. Wtedy właściciel salonu zrobił coś niesamowitego!

Oceniając i raniąc innych ludzi można im wyrządzić wielką przykrość i krzywdę. Trudno powiedzieć czy ci, którzy nie liczą się z uczuciami innych, robią to umyślnie żeby zranić, czy są po prostu tak niewrażliwi i wyrachowani, że nie zdają sobie z tego sprawy?

Pewna młoda dziewczyna cierpiała na zaburzenia hormonalne, problemy z tarczycą i związaną z tym nadwagę. Niełatwo jej było znaleźć salon z sukniami ślubnymi w jej rozmiarze, ale w końcu koleżanka poleciła jej jeden.

Gdy weszła spotkała się z bardzo miłym przyjęciem ze strony właściciela salonu i pracujących tam ekspedientek. W drugiej części suknię przymierzała inna młoda kobieta, która zerknąwszy na otyłą sąsiadkę powiedziała do swojej matki, która z nią była:

Córka: “Nie wiedziałam, że ktoś taki w ogóle może brać ślub”

Matka bez specjalnego zniżania głosu dodała:

Matka: “Nie spodziewałam się, że wieloryby biorą śluby…”

Dziewczyna usłyszała te okrutne komentarze i poczuła się zmieszana i zażenowana, próbowała szybko zdjąć suknię i ukryć się w przymierzalni, ale obsługujący ją właściciel przytrzymał ją delikatnie, po czym zwrócił się do komentujących kobiet:

Właściciel: „Nie mogę uwierzyć, że wydaje się wam, iż kupicie suknię w tym salonie”

Córka: „To lepiej niech pan uwierzy, bo tak się składa, że właśnie przyjechałyśmy ją odebrać! A poza tym już za nią zapłaciłyśmy.”

Właściciel: „Ach, więc przyjechałyście odebrać suknię? Na jakie nazwisko była zamówiona?”

Matka: „Na nazwisko […]”

Właściciel: „Dobrze, proszę poczekać…”

Sprawdził coś w papierach i powiedział: “Cóż w takim razie proszę pokwitować”

Matka dziewczyny podpisała i rzuciła wyniośle: “Proszę szybko zapakować, bo nam się śpieszy!”

Właściciel: „Właśnie podpisała pani rezygnację z zakupu, wraz ze zwrotem pieniędzy. Anulowałem wasze zamówienie, płatność była kartą, więc środki zostaną zwrócone na kartę. A teraz proszę wyjść.”

Córka: „JAK PAN ŚMIE?! MÓJ ŚLUB JEST JUŻ ZA TYDZIEŃ! NIE MOŻE PAN TEGO ZROBIĆ!”

Krzycząc to, córka zaczęła robić scenę.

Właściciel: „Mogę i zrobiłem. Anulowałem zamówienie, ponieważ nie pozwolę, aby obrażały panie innych klientów ze względu na ich wagę. Zauważyłem, że obie panie czujecie się lepsze od innych, a tak się składa, że u nas nie ma miejsca dla klientów, którzy zachowują się w taki sposób. Proszę opuścić mój sklep, wzywam policję, jeśli moja klientka zechce wnieść oskarżenie, z przyjemnością poświadczę to, co tu zaszło. Zawiadomię również współpracujące salony, żeby Pań nie obsłużyły.”

Właściciel zaczął wykręcać numer na policję, więc oburzone kobiety szybko opuściły sklep. A właściciel ze spokojem wrócił do swojej klientki, która tym razem promieniała radością, a w jej oczach malowała się wdzięczność. W swojej sukni poczuła się tak pięknie, jak na to zasługuje panna młoda.

Tak naprawdę właściciel salonu zrobił dla niej znacznie więcej niż mu się wydawało.

Mężczyzna zachował się niesamowicie. Ważniejszym okazało się dla niego samopoczucie jego klientki niż pieniądze, które mógłby zarobić na sprzedaży sukni. Podziwiamy jego postawę i oby jak najwięcej ludzi wykazywało podobną przyzwoitość w takich sytuacjach.

A panie, które uważały się za lepsze od innych, dostały nauczkę. Niestety nie wiemy czy udało im się kupić suknię na ślub.

Podziel się z innymi!